fbpx

Należę do WWO. Inaczej: na co dzień jestem osobą wysoko wrażliwą, która robi wiele, by nie zwracać na to uwagi. Wkrótce nawet odbędzie się premiera mojego kursu „Zbyt wrażliwa”, gdzie pokazuję jak na co dzień rozwijać w sobie odporność psychiczną, by wrażliwość nie miała aż tak wiele do powiedzenia. I w normalnych warunkach to działa bez zarzutu.

Są jednak takie chwile w życiu WWO, gdy nie starcza zasobów.

Gdy przetwarzanie bodźców z otoczenia  i porządkowanie własnych emocji zabiera tak wiele energii, że zwycięstwem jest „jakoś przetrwać do wieczora”.  Natomiast doskonale widzę już momenty, w których mimo emocji, dzięki świadomości jak działa odporność psychiczna, udało mi się w ostatnich dniach przejąć kontrolę. Wiem co dało mi niespodziewaną przewagę. I cieszy mnie, że nie jestem już małą łódeczką na oceanie własnych emocji!

Teraz trochę faktów o tytułowej kwarantannie. Otóż, po zastanowieniu uznaliśmy z mężem, że po paru miesiącach pandemicznego zamknięcia i siedzenia głównie z dorosłymi, naszemu młodszemu dziecku bardzo trzeba zanurzenia w środowisko rówieśników. Rozpatrzyliśmy covidowe za i przeciw i zapadła decyzja: dziecko jedzie na obóz! No i pojechało. Wspomnieć trzeba, że nasza córka jest obozową weteranką: wyjeżdżała bez nas już 7 razy! I nie należy do WWO.

Tyle że kilka dni przed końcem okazało się, że dzieci miały kontakt z pielęgniarką, która miała kontakt z zarażoną osobą (jeszcze nie było wiadomo czy sama pielęgniarka jest chora). I mają mieć robione testy.

Wiecie – dzieci są różne. Nasze udało się przekonać, że to ekscytujące, że pierwsza w rodzinie spotka legendarne osoby w kombinezonach a’la astronauci.

Poszło gładko. Potem jeszcze jeden dzień na miejscu  – i powrót do domu. Dodać należy: powrót do domu całego obozu objętego kwarantanną. Czyli obozu, który ma zakaz wychodzenia. Tutaj sprawy nieco się przeciągnęły. Ostatecznie każde dziecko dostało kopertę z sanepidu z pismem o kwarantannie i po 4h opóźnienia wyruszyli. Przy okazji: wielki szacunek dla organizatora Poszukiwacze Przygód. Zapewnili dzieciom dodatkowy posiłek – choć pewnie jakoś by przeżyły na samym prowiancie podróżnym. To nasz drugi obóz z nimi i moje zaufanie osiągnęło właśnie najwyższe wartości skali.

Wreszcie: zeszłej nocy przyszła informacja od organizatora, że wszystkie testy są negatywne. Teraz czekamy na oficjalne potwierdzenie z sanepidu, by opuścić kwarantannę.

Tyle kontekstu. Pora na przemyślenia.

Bycie WWO szczególnie mocno ukazuje się w warunkach niecodziennych. O ile z doświadczenia wiem, że nad codziennością da się fantastycznie zapanować, można zwiększać odporność, trochę tę wrażliwość ukrócić i biec stosunkowo prostą ścieżką do celu – sytuacja mocno emocjonalna zmienia bardzo wiele. I po prostu przetwarzanie emocji zabiera tak wiele energii, że  mało jej zostaje na świadome gospodarowanie. Jedna rzecz jest jednak bardzo skuteczna, choć nie w każdym momencie możliwa: oderwanie myśli i skupienie się na czymś innym. Gdy zmusiłam się do spróbowania, okazało się, że faktycznie warto, bo odpływ energii jest jakby tamowany i w miarę zaangażowania w tę neutralną aktywność, samopoczucie się poprawia. U mnie akurat była to praca, dodatkowo połączona z chęcią pomocy komuś (a pomaganie innym obniża nasz poziom stresu – pamiętacie?).

Interesujące jest również porównanie się z „nie – WWO”.

Mój mąż jest cudownym przedstawicielem osób odpornych psychicznie i niezwykle inspirujące jest widzieć jak skutecznie (i wciąż empatycznie!) można działać z minimalnym wydatkiem energii i jak niewiele zasobów emocjonalnych poświęcać problemom. Zamiast tego kierując energię na produktywność – czy to w rozwiązywaniu tych problemów, czy zajmując się swoimi zwykłymi sprawami. Tyle, że tego nie da się naśladować bez wiedzy o tym, jaka sama odporność funkcjonuje. Mając wiedzę – owszem. Wówczas zachowanie „nie – WWO” staje się bardzo inspirujące.

Reasumując:

Są momenty, gdy wysoka wrażliwość po prostu sprowadza nas na podłogę. Ale jeśli wiemy, że nie musimy na niej zostać i podejmiemy próbę wczołgania się ciut wyżej – robi się łatwiej. Skupienie myśli na czymś innym JEST możliwe, zaangażowanie w sprawy „nie dotyczące meritum” JEST możliwe, a naszym bonusem jest zatrzymanie ucieczki energii. A potem stopniowy jej powrót.

To nie miał być post reklamowy do mojego kursu o wrażliwości. Ale jakoś tak mi wychodzi, że ta wiedza pomaga w radzeniu sobie z nią. Więc sądzę, że warto go przerobić, premiera już wkrótce. Dodaj do tego Utulenie stresu – i okazuje się, że są to dwie pigułki na lepsze życie.

A jeśli chcesz zbadać swoją odporność psychiczną sprawdzonym testem psychometrycznym MTQ48 – zajrzyj TUTAJ.

0 0 vote
Article Rating
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x