fbpx

Samospełniająca się przepowiednia to pojęcie znane stosunkowo dobrze, natomiast gdy wchodzimy w szczegóły okazuje się, że każdy rozumie przez nią coś innego. Dla niektórych to magiczne oczekiwanie, że sprawy potoczą się zgodnie z oczekiwaniami jeśli tylko będziemy odpowiednio myśleć (klimaty a’la książka „Sekret” Rhondy Byrne). Dla innych  – w tym dla mnie: to poszukiwanie sposobów na lepsze funkcjonowanie, coś co jest uzasadnione i ma rację bytu.

Królujemy nad naszym umysłem bardziej niż nam się wydaje, natomiast z magią nie ma to nic wspólnego.

A samospełniająca się przepowiednia to pojęcie, które najzwyczajniej w świecie uzmysławia nam tę siłę.

Jak funkcjonujemy? Generalnie do zadań przystępujemy z określonym nastawieniem, bo nie urodziliśmy się wczoraj i szacujemy co się wydarzy. Mamy dane, zaczynamy działać i na tej podstawie oczekujemy lepszego lub gorszego efektu. Z jednej strony nigdy nie wiemy jaki on ostatecznie będzie, ale z drugiej: możemy zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu lub porażki. Ale czy w ogóle o tym myślimy? Na ile zdajemy sobie z tego sprawę?

Rozpatrzmy to na przykładzie. Załóżmy, że zaczynasz szukać nowej pracy. Spodziewasz się sukcesu, bo masz dobre doświadczenia. Wcześniej, gdy chciałaś się zatrudnić, byłaś niezwykle skuteczna! Zawsze udawało Ci się to osiągnąć w ciągu kwartału. Taka dobra historia ma swoje pozytywne konsekwencje.  To prawdziwa samospełniająca się przepowiednia! Dzięki niej po pierwsze będziesz emanować pewnością siebie, co przełoży się na odbiór Twojej osoby. Po drugie, nasz mózg bardzo, ale to bardzo nie lubi się mylić – i będzie robić wszystko, byś faktycznie się nie myliła i by utrzymać Cię w tym miłym stanie. Czyli wspomoże Cię jak tylko będzie umiał, by Twoje założenia okazały się prawdziwe! Jak to się dzieje? Ano tak, że nie wszystko co dzieje się w Twoim mózgu odbywa się faktycznie w sferze świadomej. Część procesów dzieje się poza naszą świadomością, ale one również wpływają na nasze zachowanie.

Zdecydowanie bardziej opłacalne jest więc dla Ciebie spodziewać się dobrego, a nie złego.

Wszystko co będziesz robić – mniej lub bardziej świadomie – ma na celu otrzymanie właśnie tego spodziewanego rezultatu.

To wyrazi się w mimice, sprężystości ruchów, w tonie Twojego głosu, jego pewności, śmiałości spojrzenia komuś w oczy, gdy będzie to przydatne.

By to zwizualizować wyobraź sobie dwie dziewczyny:

o jednej mówią „w czepku urodzona”, zawsze dostaje to czego chce. Druga (załóżmy, że jest ładniejsza i mądrzejsza, by wyostrzyć pewne rzeczy) nie nauczyła się w życiu pewności siebie. W domu była najmłodsza z rodzeństwa, zawsze słyszała, że to czego chciała nie jest dla niej. Niby dostała się kiedyś bez problemu do wymarzonego liceum, potem na wybrane studia, skończyła je z wynikiem bardzo dobrym.  Jednak i tak widzi ona życie jako trud. I tak naprawdę, spodziewa się, że będzie musiała podjąć wiele prób, zanim otrzyma pracę.

I te dwie dziewczyny idą na spotkanie, załóżmy, że to wymarzona praca dla każdej z nich. Pierwsza jest entuzjastyczna i pełna dobrych przeczuć, ma dostęp do swoich zasobów. Z otwartością poznaje ludzi na rozmowie kwalifikacyjnej, nie czuje się jak aplikant, ale ktoś ciekawy, młodszy, potencjalny partner.

Druga dziewczyna niby wie, że spełnia wymagania. Ona stara się tak samo, uśmiecha się, próbuje wejść w kontakt – ale to jest na zupełnie innym poziomie.  W głębi serca, ona spodziewa się, że zatrudnią tę drugą. Oni robi to, czego się wyuczyła. A pierwsza dziewczyna po prostu JEST w danej chwili i z niej czerpie.

Z tą drugą dziewczyną, to jest tak jakby mówiła: „chciałabym dla Was pracować, nawet bardzo, spełniam Wasze wymagania, ale wiem, rozumiem, że może niekoniecznie mnie wybierzecie, bo  macie przecież innych kandydatów”

I kiedy ona myśli „niekoniecznie mnie wybierzecie”, to chociaż tego nie mówi, w jej gestach, mimice pojawia się sabotażysta. I ten sabotażysta sieje wątpliwość tam, gdzie u drugiej dziewczyny jest tylko spokojna pewność  „chcę dla Was pracować i jestem dobrą kandydatką”

Mam nadzieję, że to jest zrozumiałe, ten przekaz, bo to bardzo ważne.

Jak to się ma do Ciebie?

Jeśli założysz, że wydarzenia potoczą się w określonym kierunku – zwiększasz prawdopodobieństwo, że tak się stanie, bo każdy element Ciebie będzie wspierał ten kierunek. To właśnie samospełniająca się przepowiednia.

I tak – do tej pory wyjaśniliśmy sobie tę samospełniającą się przepowiednię tylko na poziomie racjonalnym. I ja generalnie trzymam się tego poziomu rzeczywistości. Ale świat się zmienia, a nauka się rozwija.

Dlatego jeśli ktoś lubi szukać głębiej i ma już pewne lektury za sobą, np. „Biologię przekonań” dr Bruce’a Liptona, to może wie, że są już naukowcy, którzy doszukują się i badają nieco inny rodzaj wpływów. Nasz umysł jest bardzo potężny i ma wpływ również na ciało – i były już bardzo ciekawe badania na tej temat. W „Biologii przekonań” możemy np. przeczytać o eksperymencie z 2002 roku, przeprowadzonym w Baylor School of Medicine, w którym osoby z problemem ortopedycznym podzielono na 3 grupy. Jednej z nich wykonano operację „zgodnie ze sztuką” wycinając fragmenty uszkodzonej chrząstki, w drugim przypadku jedynie przepłukano staw kolanowy, , w trzeciej grupie operacje były całkowicie fikcyjne. Tych pacjentów poddawano znieczuleniu i wykonywano im jedynie trzy nacięcia symulujące zabieg. Następnie wszystkie grupy poddano rehabilitacji.  Poprawa następowała u wszystkich grup – również pacjentów z grupy placebo! Zadziwiające, prawda?

Niech ta wiedza zasygnalizuje Ci jaka jest moc Twojego umysłu.

Jaki jest nasz wpływ na rzeczywistość? I co ma do tego samospełniająca się przepowiednia?

Nie mamy wpływu na swoje DNA, ale możemy zmienić myślenie i dzięki temu uaktywnić nasz osobisty potencjał. Dr Lipton sam również przeprowadzał ciekawy eksperyment. Mianowicie dzielił ludzi na dwie połowy i pokazywał im ten sam obrazek. Różnica polegała na istotnym szczególe – każda grupa widziała go przez inny filtr: w efekcie część osób widziała błękitne niebo i urokliwy domek z napisem „żyję w miłości”, a inni burzowe niebo i napis „żyję w strachu”.

Okazywało się, że ludzie bardzo łatwo przyjmowali dany obraz (ten który widzieli) za swój i oświadczali na jego podstawie „żyję w miłości” lub żyję w strachu”. Dr Lipton kazał im się wówczas zamieniać tymi filtrami, by zrozumieli, że rzeczywistość jest ta sama dla wszystkich, ale od nas zależy jak na nią spojrzymy i co z tym potem zrobimy.

Możemy mieć różowe okulary, co sprzyja rozwojowi i zdrowiu, albo szare, czy wręcz czarne. To ma znaczenie, bo gdy zmieniamy sposób postrzegania świata, zmienia się neurochemiczny skład naszej krwi, co z kolei ma wpływ na przemianę komórek.

Jakie to wszystko ma znaczenie? Ano takie, że nasze przekonania, stres, zdrowie i sukcesy to bardzo ściśle powiązane rzeczy. A podczas badań na Harvardzie przeprowadzonych przez doktora Bensona stwierdzono, że nawet 90% naszych chorób może mieć źródło w stresie! (jeśli podejrzewasz, że może to dotyczyć Ciebie, pobierz bezpłatną Interwencję w nastawienie to stresu TUTAJ.

Wszystko łączy się ze sobą. I życia nam nie starczy by poznać wszystkie odpowiedzi.

Ale z całą pewnością gdy masz wybór: spodziewać się dobrego lub złego, bardzo opłaca Ci się spodziewać się najlepszego. Samospełniająca się przepowiednia może działać na Twoją korzyść. Szkoda to przegapić!

O stresie dowiesz się więcej np. z TEGO artykułu.

0 0 vote
Article Rating
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x