Na co dzień nie myślisz o niej za wiele, choć wpływa na ogrom Twojego życia. Co takiego? Odporność psychiczna. Przyjrzyjmy się jej pod bardzo praktycznym kątem: jak radzić sobie lepiej, gdy ktoś atakuje Twoje poglądy?

Masz swoje doświadczenie, przeżycia, historię. To czego doświadczyłaś, o czym się dowiedziałaś i gdzie akurat jesteś, ukształtowało Cię  – i dało takie, a  nie inne poglądy. Najczęściej nie obnosisz się z nimi (zakładam, że gdyby było inaczej, już dawno przywykłabyś do ataków i nie musiała dowiadywać się „jak sobie radzić”). Ale czasem zdarza się sytuacja, której wydźwięk nieco Cię przytłacza.

Bo Ty tylko zalajkowałaś/napisałaś „zgadzam się”/kliknęłaś „udostępnij” bez słowa komentarza – i się zaczęło…

Właściwie to nawet głupio się przyznać przed samą sobą: to jest niekomfortowe! Ale fakty są jakie są. Na dodatek im mniej spolaryzowane masz poglądy – tym mniej komfortowy jest fakt, że ludzie będą chcieli Cię „przyporządkować” do którejś strony. Bo to dla nich wygodne. Bo tak jest łatwiej. Bo podział czarno-biały jest jasny.

Jeśli Ty i ja jesteśmy podobne – może Cię to drażnić. Bo mnie drażni niemiłosiernie! Ale wiesz co? Nie zmienimy tego. Do tego byłoby łatwowiernością oczekiwać , że ktoś bez powodu uczyni wysiłek umysłowy, by zrozumieć o co chodzi przypadkowemu rozmówcy. Pisząc przypadkowemu – mam na myśli nieplanowaną pogawędkę – czy to online, czy na żywo. Zresztą, jeśli pogawędka na dany temat jest nieprzypadkowa, nie znaczy to wcale, że jest łatwiej. Wówczas, z dużą dozą prawdopodobieństwa masz do czynienia z kimś komu zależy – a to znacznie podnosi jego zaciekłość. Wówczas lepiej, żeby i Tobie zależało, bo inaczej będzie źle – dla sprawy rzecz jasna, nie dla Ciebie.

Jak sobie zatem radzić gdy niechcący wpadniesz w pogawędkę, która trochę za bardzo się rozhulała i zmusza Cię do obrony poglądów?

  • Pamiętaj, że masz prawo do swoich poglądów

Może to oczywiste – ale nie dla wszystkich, jestem pewna. Masz prawo wierzyć, w co chcesz wierzyć. I nie musisz się nikomu tłumaczyć, choć oczywiście masz prawo próbować ich przekonać – jeśli chcesz. Możesz zatem wierzyć: w skuteczność szczepionek. W szkodliwość szczepionek. W konieczność  5G. Szkodliwość 5G. W to, że warto się zamknąć w domu na pół roku z powodu pandemii. W to, że absolutnie nie wolno tego robić, bo straty przewyższą korzyści. I możesz też myśleć, że nie musisz o tym myśleć.

 

Świadomość tego faktu sporo zmienia mentalnie. „Tak myślę i już. Nie mam chęci/czasu się tłumaczyć. Znajdziesz w sieci dość argumentów za moim stanowiskiem – jeśli tylko Ci zależy”. Bo nie zawsze nam samym musi zależeć.  Nawet gdy już się odezwałyśmy.

 

Dlaczego uważam, że masz prawo do swoich poglądów, choćby najdziwniejszych? Bo historia wielokrotnie pokazała, że „autorytety” i główny nurt były w błędzie! Czy wiesz, że kiedyś normą w szpitalach było „niemycie” rąk, a lekarz, który zaczął to praktykować wcale nie był uwielbiany przez kolegów po fachu? Czy wiesz, że gdy w 53 roku triumfalnie ogłoszono odkrycie DNA i wspaniałych heliks, poszedł za tym determinizm genetyczny, który jak się okazało jest daleki od prawdy? Nie wspomnę nawet o Koperniku – czy wyobrażasz sobie jak trudno było głosić pogląd, że ziemia jest okrągła w tamtym czasie? Obstawiam, że było to nawet  trudniejsze niż głoszenie tezy przeciwnej dzisiaj 😉Więc może głosisz „łatwe” poglądy, zgodne z głównym nurtem, a może wręcz przeciwnie. Twój wybór.

 

I jeszcze jedno: tak, wiem czym ryzykuję! Być może masz poglądy akurat całkowicie przeciwne do moich, a ja Ci tu mówię, że masz prawo. No ale masz. Ja też mam. I już.

 

Fajnie natomiast jest szanować cudze poglądy, a jeszcze lepiej starać się dociec co leży u ich podłoża. Często to ta sama emocja, tylko prowadzi nas do różnych wniosków. Np. strach. Przeciwnicy szczepionek boją się co szczepionka/źle przebadana szczepionka/nadmiar szczepionek może zrobić ich dziecku. Przeciwnicy wolności w szczepieniu boją się za to bardziej samej choroby niż skutków ubocznych szczepionki. Można by się dogadać? A przynajmniej zrozumieć dlaczego oni boją się tego, czego ja się nie boję i odwrotnie? Zapewne. Zamiast wyzywać jedni drugich. Ale do tego trzeba by wejść na całkiem inny poziom rozmowy. A muszę przyznać, że aż takiej ilości dobrej woli, to ja jeszcze nie widziałam….

 

  • Wiedz, że to jak sobie radzisz w kwestii obrony poglądów to.. cecha twojej odporności psychicznej!

A odporność psychiczna to coś, nad czym możesz pracować i co możesz poprawiać. Już sam ten fakt jest bardzo uwalniający. Zatem to nie jest tak, że „już tak masz”, że boisz się odezwać. Że nie chcesz się skonfrontować. Że nawet sama myśl o takim dyskomforcie sprawia, że masz ochotę na rekompensatę w postaci czekolady, kieliszka wina, chrupiących ciasteczek. Nie. Tak jest być może teraz. Ale jeśli Ci to nie odpowiada możesz to zmienić. Możesz z czarnego kotka stać się czarną pumą. Kuszące?

odporność psychiczna

Sam moment zdania sobie sprawy, że ten rodzaj nadwrażliwości, który być może odczuwasz nie jest wdrukowany na stałe w Twój mózg może być uwalniający. Wiem- doświadczyłam. A odporność psychiczna to m.in umiejętność zarządzania swoimi emocjami – i już sama świadomość, że to jest coś, co można robić, oddaje sporo sprawczości.

 

  • Doceń swoje kolory

    No i co z tego, że dyskusja jest ożywiona, tyle osób nagle zauważyło, że istniejesz, część się zgadza, część się kłóci, ach, co teraz?

Zauważ pozytywy. Serio wolisz być przezroczysta? No dobrze, może wolisz – ale ja i oni wolimy rozmawiać z osobami, które są wyraziste. Więc gdy niechcący sama stałaś się wyrazista, doceń to! Nie trzeba się tego bać. Zresztą, na żaden kolor nie jesteś skazana do końca życia. Wszystko się zmienia.

 

  • Złap dystans. Odporność psychiczna idzie z nim w parze

Złapanie dystansu może ułatwić Ci wyobraźnia. Pomyśl sobie – to w sumie taka gra, prawda? Punkt dla niej, punkt dla niego, punkt dla Ciebie. Trochę frustracji. Czy on/ona nie widzi co się dzieje na tej planszy? No widzi, ale coś innego niż Ty, bo patrzy z innej strony. Punkt siedzenia wpływa na punkt widzenia. Gdy umiesz spoglądać z różnych perspektyw,  rozważasz różne możliwości. Gdy jesteś w stanie przemyśleć co może pójść źle, a co prowadzi do sukcesu – Twoje szanse rosną.

 

  • Nie wpadaj w gniew

Gniew Cię osłabia. Jeśli go poczujesz – musisz przejąć nad nim kontrolę, inaczej wygra Twój przeciwnik. Bądź uśmiechniętym zabójcą. To łatwiejsze na żywo niż online – wówczas wszystko może rozegrać się na poziomie spojrzenia. Jak to zrobić? Na początek po prostu zdecydować, że ta emocja nie przejmie nad Tobą kontroli. Odpowiedni dialog wewnętrzny Cię wzmocni.

 

  • Wyrzuć z głowy krytyka. On i odporność psychiczna nie lubią się…

Nie potrzebujesz go. Zwłaszcza wtedy gdy nie idzie Ci zbyt dobrze. Właśnie wtedy potrzebujesz dobrego dopingu, ciepłych słów, motywacji. Zatrzymuj negatywne myśli! Wiem, że właśnie w takich gorszych momentach mamy tendencję do mało wspierającego dialogu w swojej głowie – ale już wiesz co z tym robić. Zatrzymuj go świadomie! To da się zrobić. I ludzie to robią!

 

Jeśli sądzisz, że krytyk Cię motywuje – mylisz się. Na dowód przedstawiam dowód w postaci słynnego już badania znanego pod nazwą „Efekt Rosenthala”. W szkole podstawowej w San Francisco przeprowadzono wśród uczniów testy inteligencji. Na tej podstawie podzielono ich na grupy i przekazano nauczycielom, którzy uczniowie to Ci najzdolniejsi.  Rzecz jasna nauczyciele podeszli do najinteligentniejszych uczniów inaczej niż do reszty. Byli bardziej wyrozumiali, poświęcali im więcej czasu i uwagi, zależało im, by wydobyć ich potencjał. Po roku ponownie przeprowadzono testy – i najlepiej wypadli w nich właśnie Ci uczniowie, których wskazano nauczycielom. Co w tym dziwnego? Ano to, że badacz, Robert Rosenthal wskazał nauczycielom… przypadkowe dzieci! A jednak odpowiednie środowisko: wsparcie i wiara dzieci, że dadzą radę – przyniosły namacalne efekty.

Dlatego właśnie to nie krytyk wspiera osiąganie Twojego potencjału. On nigdy nie pomoże Ci stać się czarną pumą.  Bardziej potrzebujesz mądrego wewnętrznego rodzica, który zaopiekuje się Tobą bez oceniania. Który potknięcie potraktuje jako cenne doświadczenie, a popełnioną głupotę – jako dowód kreatywności.

 

Tyle na początek. Wkrótce odporności psychicznej poświęcę więcej czasu.