Motto: „Gdybym wcześniej wiedziała, że tak wygląda to wszystko, miałabym ochotę na znacznie mniej” Lily Tomlin

 

Jeśli jesteś kobietą i czytasz ten artykuł, ciekawi mnie Twoja data urodzenia. Im więcej masz lat, tym pełniej możesz zweryfikować słowa Georgii Witkin, podsumowujące życie kobiet, a następnie stres kobiecy, od lat osiemdziesiątych do współczesności:

– najpierw chciałyśmy działać na wszystkich polach. Następnie odkryłyśmy, że nie mamy innego wyjścia.

– najpierw walczyłyśmy o prawo większego wyboru. Następnie nowe role dołączyły do starych i poczucie możliwości wyboru przeminęło.

– uczyłyśmy się jak przejąć kontrolę nad życiem. Teraz czasem uczymy się jak zrezygnować z nadmiaru tej kontroli.

 

Stres kobiecy, analogicznie jak męski jest specyficzny i jego pokaźna część związana jest z naszą płcią – czy to z powodów biologicznych, czy społecznych uwarunkowań.

Oto one:

– ryzyko zajścia w ciążę (zwłaszcza połączone z niesprzyjającym prawodawstwem, czy to w dostępie do antykoncepcji (również awaryjnej), czy suwerenności w decyzji o utrzymaniu ciąży lub aborcji

– stresy związane z miesiączkowaniem, zwłaszcza na jego początku: nieregularność, bycie zaskakiwaną, społeczny przekaz „niech nikt nie widzi”

– menopauza i idąca za nią utrata płodności i części „kobiecości”

– ciąża – obawy o dziecko, obawy o siebie, zmieniające się ciało

– niepłodność

– macierzyństwo –  brak wystarczającego wsparcia (a przecież „trzeba całej wioski by wychować dziecko”),

– konieczność radzenia sobie ze ogromem sprzecznych ról: np. kobieta pozostająca w domu poddawana presji by go pozostawić i zająć się własnym rozwojem/kobieta robiąca karierę rozliczana z wszystkich opuszczonych przedstawień dziecka, z wszystkich obiadów „z paczki”, nie mówiąc już o błędach dziecka, jeśli naprawdę pójdzie złą drogą,

– stresy związane z życiowymi kryzysami – wychowywanie niepełnosprawnych umysłowo dzieci, opieka nad chorymi w rodzinie (mąż, rodzice, teściowie) – statystycznie, w większej mierze dotyczą właśnie kobiet.

 

Dodaj do tego stresy wspólne:

– zbyt mało pieniędzy,

– zbyt mało czasu,

– presja na wyniki,

– poczucie niekompetencji,

– niedomagania zdrowotne,

a stanie się jasne, że życie kobiet, choć obiektywnie poprawiło się od czasów gdy niemal nie miały wyboru  – wciąż pozostawia wiele do życzenia.

 

Liczę, że powyższe potraktowałaś jako obiektywny wstęp, a nie dołującego kopniaka. Teraz bowiem, powiem Ci o tym, co dobre.

Jak pewnie wiesz, przez ostatnich kilkadziesiąt lat zmieniło się wiele w obszarach, na które mamy ograniczony wpływ, w obszarach gdzie zmiany zachodzą powoli. Nie dotyczy to wszystkich krajów i w pewnym zakresie również na Tobie kładzie się cieniem sytuacja kobiet chociażby w Jordanii czy Arabii Saudyjskiej – o ile masz jej świadomość. Mieszkając w Europie masz jednak prawo do głosowania, ubierasz się jak chcesz, pracujesz, nie jesteś niczyją własnością i możesz wyjechać na drugi koniec świata, jeśli tak zdecydujesz, a gdy ktoś zechce zrobić Ci krzywdę, prawo stanie po Twojej stronie.

Jednocześnie celowo pomijam tu negatywne elementy, które wciąż istnieją np. blokadę awansu (tzw. szklany sufit), obwinianie ofiar gwałtu (czy aby nie była niestosowanie ubrana) czy ocenianie matek zamiast ustrukturyzowanej pomocy dla nich. Tak – to wszystko również istnieje, a nie powinno. I mnóstwo innych rzeczy, które być może cisną Ci się na usta.

Chciałabym Ci jednak zwrócić uwagę na to, co MOŻESZ dla siebie zrobić Ty sama. By stres kobiecy, ani żaden inny nie miał nad Tobą władzy.

To co zasadniczo pomaga w zmniejszeniu stresów – to zwiększenie poczucia wpływu. Jeśli istnieje obszar, który spędza Ci sen z powiek i przeszkadza w dobrym życiu – przyjrzyj mu się. Czy widzisz sposób, by w stosunkowo łatwy sposób uzyskać dobry efekt? Istnieje w ekonomii tzw. zasada Pareto. Gdyby ją przełożyć na stresy, mielibyśmy jasny obraz mówiący o tym, że zlikwidowanie 20% Twoich newralgicznych zmartwień przełoży się na poprawę komfortu aż w 80%.

Oczywiście – nie twierdzę, że ich znalezienie jest łatwe, a wprowadzenie w życie szybkie i bezproblemowe. Twierdzę natomiast, że warto. Znajdź kompetentną, dobrze życzącą Ci osobę w Twoim otoczeniu  – i poszukajcie.  Na przykładzie moim, moich przyjaciółek i klientek obstawiam zdecydowanie: gdy znajdziesz najważniejsze zmartwienie/stres/strach i wymyślisz sposób na jego zneutralizowanie – Twoje życie się odmieni.

A co z pomocą innego typu: przecież polecam mnóstwo odstresowujących  technik? Wspominam też o byciu częścią społeczności, poczuciu przynależności, medytacji, matach odstresowujących, czy wreszcie o tym, że stres nie musi nam szkodzić i są na to dowody.

Owszem. To świetna wiedza i bardzo Ci pomoże w budowie dobrego, pełnego życia.  Skorzystanie z niej wymaga jednak pewnego wysiłku. Dlatego dobrze Ci zrobi na początek neutralizacja zmartwień – jeśli nawet nie uzyskasz poprawy w 80%, wzrost komfortu o 30% będzie również odczuwalny jako coś wspaniałego. Da Ci siłę do dalszego zgłębiania tematu. I dzięki temu wreszcie spojrzysz na siebie jak na kogoś, kto ma przed sobą jeszcze wszystko co najlepsze!

 

0 0 vote
Article Rating
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x