Choć przyjemnie budować systemy pasywnych dochodów, zanim staną się one wystarczające też trzeba z czegoś żyć – najlepiej nie zubożając własnych zasobów.

Dlatego właśnie łącząc 2 wartościowe źródła, przygotowałam dla Ciebie instrukcję, która zwiększy Twoją szansę na otrzymanie wymarzonej pracy. Nie przeciągając  – oto ona.

1) Przed rozpoczęciem rozmowy udaj się w ustronne miejsce i tam, nie widziana przez nikogo, przez dwie minuty ćwicz „pozycje mocy”. Taka pozycja mocy, to np. stanięcie w lekkim rozkroku i położenie rąk na biodrach. Włącz timer w komórce – odstój swoje – i wracaj do życia.

Instrukcja „pozycji mocy” pochodzi od Amy Cuddy i możesz o niej obejrzeć całe 20to minutowe wystąpienie na konferencji TED. W skrócie, skuteczność tej metody opiera się na fakcie, że dwuminutowa zmiana pozycji ciała na tzw „pozycję mocy”(wyprostuj się i zajmuj dużo miejsca), zmienia proporcje hormonów wydzielanych w Twoim organizmie.

Hormony o których mowa to testosteron i kortyzol. Właśnie w nich objawiają się  różnice w naszym nastawieniu. Testosteron – to hormon dominacji, kortyzol – hormon stresu. Silne samce alfa, a także skuteczni przywódcy, mają wysoki poziom testosteronu i jednocześnie niski poziom kortyzolu. Czyli są dominujący – i odporni na stres. Badania, które przedstawiła Amy Cuddy dowodzą, że 2 minuty w pozycji siły zwiększają poziom testosteronu i zmniejszają poziom kortyzolu u każdej badanej osoby. Dla odmiany 2 minuty w pozycji słabości, działają zupełnie odwrotnie, więc nie pozwól sobie na kulenie się w sobie przed ważnym spotkaniem! Całkiem nieświadomie możesz bowiem pogrzebać swoje szanse na pracę – na poziomie czysto biologicznym…

W przeprowadzonym eksperymencie dowiedziono, że osoby po 2 minutowym przebywaniu w pozycji mocy, częściej otrzymywały propozycje pracy!

2) Podczas rozmowy kwalifikacyjnej bądź miła – daj się polubić! Może masz wspólne zainteresowania z osobą, z którą rozmawiasz? Może obie macie psa? Może pochodzicie z tego samego regionu/miasta?

Dlaczego? Czyż osoby dokonujące wyboru pracowników nie są bezstronne i nie dokonują tego na podstawie obiektywnych kwalifikacji kandydata? Albo od doświadczenia? Badacze Chad Higgins i Timothy Judge wykazali, że tak nie jest. Choć sami decydenci pewnie daliby się pokroić za swoją bezstronność, w rzeczywistości analiza danych wykazała, że liczyła się tylko jedna rzecz: czy kandydat wydawał się miły.

3) Jeśli istnieje jakaś słabość, którą musisz/powinnaś ujawnić, zrób to na początku spotkania.

Bywa jednak, że w naszym CV mamy do czynienia z jakimiś słabszymi momentami – i wówczas bycie miłą może nie wystarczyć.  Tą kwestią zajęli się inni badacze: Edward Jones oraz Eric Gordon.  Z ich eksperymentu z kolei jasno wynikło, że moment w którym mówimy o tym co nam się nie udało – ma znaczenie. Wyniki ich badania zostały potwierdzone przez analizy rozpraw sądowych – jako bardziej przekonujący byli uważani adwokaci, którzy przedstawiali słabsze strony swojej argumentacji na początku rozprawy.

4) Jeśli istnieje jakiś wyjątkowy sukces, którym chciałabyś się pochwalić – zrób to na końcu spotkania.

Ci sami badacze sprawdzali również, kiedy należy mówić o spektakularnych sukcesach – i tutaj wyniki również były bardzo konkretne. Mianowicie rozmówca wydawał się znacznie milszy, gdy mówił o tego typu sukcesach na samym końcu. Sprawiało to wrażenie, że takie zalety ujawniły się niejako mimochodem, więc nie były postrzegane jako przechwałki.

5) Jeśli przydarzy Ci się „katastrofa”, typu wylanie szklanki wody podczas spotkania, lub pobrudzenie ubrania, czy też niezamierzone urażenie rozmówcy – nie panikuj. Prowadź rozmowę dalej i wiedz, że przykładasz do tego większą wagę niż reszta świata.

 

Ta tendencja nazywana efektem reflektora: sądzimy, że nasze potknięcia są bardziej widoczne niż w rzeczywistości. Skupiamy się bowiem na własnym wyglądzie i zachowaniu o wiele bardziej niż robią to inni. Wyolbrzymiamy zatem ich znaczenie.

 

Jeśli masz ochotę sięgnąć głębiej, do źródeł:

Obejrzyj film z konferencji Ted oraz sięgnij do książki Richarda Wilsona „59 sekund”.

Powodzenia!