Obiecałam podzielić się tutorialem, no, ale moje miłe, świat nie jest tak prosty jak byśmy tego oczekiwały 😉

Opisuję cały proces przez jaki przeszłam w ostatnim czasie, bo jeśli temat jest Ci bliski, możesz zaoszczędzić sporo czasu. Może unikniesz jakiejś ślepej uliczki, w którą zawędrowałam ja – i w efekcie ominie Cię frustracja, która mi dała ciut popalić.

[NA KOŃCU POSTA, W EDIT2, W PUNKTACH WYMIENIAM, CO DOKŁADNIE POWINNAŚ ZROBIĆ, JEŚLI CHCESZ SAMODZIELNIE POSTAWIĆ SKLEP NA WORDPRESS. POLECAM CI JEDNAK PRZECZYTAĆ CAŁOŚĆ]

Najpierw tytułem wstępu: choć nie jestem programistą, mam sporo cierpliwości dla „zadań informatycznych”. Ostatni sklep na wordpress stawiałam jakieś 5 lat temu – miałam więc oczekiwanie, że sporo się zmieniło i teraz świat jest już łatwy i przyjemny. Myliłam się 😉

Zainstalowałam wordpressa na nowej subdomenie, wdrożyłam darmowy certfikat SSL „Let’s encrypt” i na tym przyjemne rzeczy w zasadzie się skończyły – pora na ogarnięcie silnika sklepu.

Dodam, co nie jest bez znaczenia, że hosting mam na lh.pl , uwielbiam ich pomocny support i oni wspierają ten certyfikat. Wdrożenie go (już na trzecim adresie) było dla mnie łatwe. Od razu wyjaśniam, że link do lh jest linkiem afiliacyjnym – czyli dostaję prowizję, jeśli korzystając z tego linka, również zostaniesz ich klientką. Mam za to dla Ciebie rabat – sprawdź czy działa: LH-20-15281.

Zaczęłam od zainstalowania wtyczki WooCommerce – gdyż wielokrotnie obiła mi się o oczy w ciągu ostatnich miesięcy. Pewnie gdybym była laikiem- łyknęłabym wszystko jak młody pelikan.

Ale ja naprawdę sporo już przetestowałam, sporo używałam i dlatego płacenie 199zł od każdej, tak bardzo podstawowej w moim odczuciu funkcjonalności – wydało mi się nieakceptowalne.

Zwłaszcza, że miałam zerowe przekonanie, że uda mi się zintegrować WooCommerce z moim systemem do mailingu (znalazłam integrację jedynie z Mailchimp oraz AWeber). Innymi słowy miałam poczucie, że zapłacę za wszystko ciężkie pieniądze by zyskać potrzebne funkcjonalności,  a potem okaże się, że to i tak mnie nie satysfakcjonuje. Słabo.

Na plus dla WooCommerce należy natomiast zaliczyć (w darmowej wersji) tzw wymuszone pobieranie, jako sposób przekazania wiedzy online.

Dzięki temu linki nie są stałe i przekazując linka nie można przekazać dostępu. To zwiększa bezpieczeństwo produktów online na serwerze.

Następnie zaczęłam przyglądać się wtyczkom, których nie znałam w ogóle: Easy Digital Downloads oraz Fast Micro Pay. Co do tej pierwszej – zrezygnowałam już na wstępie, gdyż z czasem planuję sprzedawać produkty fizyczne, a do tego celu ta wtyczka nie jest ponoć zbyt przyjazna. Jeśli chodzi o Fast Micro Pay – wysłałam zapytanie, dostałam odpowiedź, ale jakoś mnie nie przekonała.

A potem… znalazłam wtyczkę, której używałam 5 lat temu i której nazwy nie pamiętałam.

Uff! Co za ulga.

Better Pay. Choć produkty online nie są tak chronione jak w WooCommerce – cała reszta wydawała się idealna dla mnie. Wciąż. Wtyczka ma np. możliwość wygenerowania check boxów w związku z RODO – to również było dla mnie ważne. Support odpisał mi w ciągu 10 minut – zachwyciłam się! Nie wiem, czy tak trafiłam, czy oni po prostu tak mają 😉

Są integracje: jeśli chodzi o mailingi, dla mnie był istotny Netmailer, bo mam w nim prawie 2tys subskrybentek.  Ciebie może ucieszy Getresponder?

Tym  dziwniejszy może wydać się fakt, że ostatecznie wybrałam jednak WooCommerce.

Dlaczego? Głównie z powodów księgowych – WooCommers ma olbrzymie wsparcie. W zasadzie mam jaką taką pewność, że cokolwiek by nie wymyśliła jako niezbędne moja księgowa – mogę to gdzieś znaleźć. Te 5 lat temu używałam kasy fiskalnej, więc moje wymagania były mniejsze – teraz potrzeby wzrosły.

Zbudowałam więc szybciutko sklep na WooCommerce (co było łatwe), a następnie straciłam OGROM czasu na wyszukiwanie rozwiązań technicznych by dopracować szczegóły…

Ostatecznie zakupiłam płatny dodatek od wpdesk.pl:  Faktury Woocommerce (które umożliwiają mi robienie korekt przy zwrotach) oraz Faktury Woocommerce – zaawansowane raporty – by generować listy faktur. Powyższy link, również jest linkiem afiliacyjnym.

Następnie zintegrowałam sklep z integratorem płatności Dotpay.  Sprawdziłam, że mają możliwość generowania raportów, które ucieszą nie tylko mnie, ale też moją księgową. Znalazłam wtyczkę, Wp All Export – na dodatek w tańszej, niż u twórcy wersji . Jest tańsza dzięki udostępnieniu na licencji GNU GPL . I ona również mnie ucieszyła, choć raport z niej wymaga ciut obróbki 😉

I na tym w zasadzie można byłoby zakończyć. Sklep na WordPress – gotowy.

Jeśli masz kasę fiskalną – kończąc na kwocie niecałe 300zł netto.

Tyle, że mi się przypomniało jakie fajne rzeczy robiłam 5 lat temu – i jak dobrze do tego wrócić.

Dlatego kupiłam również nową wersję Optimize Press.

Optimize Press jest wtyczką, która umożliwia robienie estetycznych squeeze page, stron sprzedaży, stron lądowania, a nawet stawiania własnego panelu do szkoleń.

Zrobisz w niej również ciąg zintegrowanych video – wiem, bo robiłam to osobiście przy okazji promocji szkolenia Woman Power Biznes. Możesz za nią zapłacić już 97$ (za 3 instalacje). Ja zapłaciłam 197$ za pakiet 30 instalacji. Do tego mam możliwość przeprowadzania testów stron A/B (czyli mogę sprawdzać, która strona wygeneruje lepszą konwersję). Tego nie było w podstawowej wersji.

Zatem wgrałam to nowe, lepsze Optimize Press do mojego świeżego sklepu na WordPress – po czym zrozumiałam, że strona NIE MOŻE być jednocześnie w pełni funkcjonalnym sklepem, jak i pojedynczą stroną sprzedażową – bo od tej drugiej wymagam skróconego procesu zamawiania i muszę po prostu zmienić ustawienia.

Tak. Mogłam to przewiedzieć, przemyśleć. Ale nie zrobiłam tego. Czasem jak ten koń ciągniemy po prostu do przodu nie patrząc na boki i to mi się właśnie przydarzyło 😊

Cóż było robić. Założyłam kolejną subdomenę. Wgrałam kolejnego wordpress, zadbałam o kolejne SSL,  kolejne WooCommerce, ponownie Optimize Press. No i przeniosłam płatne wtyczki dla szczęścia księgowości – gdyż strona sprzedażowa będzie działać szybciej niż tradycyjny sklep. Ustawiłam jak trzeba – i jestem już na finiszu, choć nie pokażę efektów.

Czyli w efekcie moich działań mam sklep – który w zasadzie już mógłby działać, gdyby nie fakt, że mam za mało produktów, by miało to sens. Będzie przydatny potem – może w połowie 2019 roku?

I stronę sprzedażową – która przyda mi się już wkrótce.

Narzędzia o których wspomniałam powyżej – są zasadniczo przyjazne. Te płatne mają dobre supporty – wierzcie mi, przetestowałam, nawet teraz ekipa z OP walczy z moim Live Editorem na stronie, bo wtyczki się pogryzły.

Ale powiem szczerze – jeśli planujesz robić powyższe rzeczy tylko raz – i na dodatek powyższe aktywności sprawiają, że włosy siwieją Ci w przyspieszonym tempie – ODPUŚĆ.

Odpuść i zapłać komuś za postawienie tego za Ciebie, bo diabeł tkwi w szczegółach i choć wszystko idzie szybko, gdy wie się co i jak należy zrobić – znika mnóstwo czasu, gdy dopiero testujesz co i jak.

Możesz napisać nawet do mnie czego potrzebujesz – i gdy będę mieć wolne moce przerobowe – zrobię dla Ciebie coś podobnego do tego, co zrobiłam już dla siebie.

Co jeszcze?

Do poprawnego działania Optimize Press (i konfigurowania zapisów na stronę) musiałam dodać newsletter na nowym (czyli integrującym się) silniku. Wybrałam MailChimpa – bo do dwóch tysięcy adresów jest darmowy. MailChimp akurat w moim odczuciu NIE JEST szczególnie przyjazny. Do tego jego serwery są w USA, co sprawia, że powstały w mojej głowie liczne wątpliwości jak to się ma odnośnie RODO. Znów rozeznanie się w temacie zajęło ogrom CZASU. Jednak na tyle, na ile mogłam, sprawdziłam, że dbają  o bezpieczeństwo, mają certyfikaty. No i udało mi się podpisać z nimi umowę powierzenia danych. I dodać ją do polityki prywatności (na stronach) i polityki bezpieczeństwa (w segregatorze…)…

W efekcie mam 2 newslettery – jeden na polskim serwerze z adresami zbieranymi od x lat, a drugi w USA. Planuję połączyć te listy i mieć je na jednym serwerze – bo to o wiele wygodniejsze – ale jeszcze nie teraz.

Jak widzisz, na działania internetowe składa się ogrom czynności.

Nie wymieniłam wszystkich 😉 Sklep na WordPress to dopiero początek. Jest tego masa.

Jeśli masz cierpliwość i czas – zaręczam, że nie ma w powyższych zagadnieniach niczego, z czym nie mogłabyś sobie poradzić sama. Ale nie zachęcam. Bo robienie tego zjada dużo czasu, a czasem nerwów. (Aaaa! Dlaczego po płatności status zamówienia nie aktualizuje się automatycznie i nie wysyła klientowi linka z ebookiem?! – ja już przez to przeszłam).

 

Generalnie – WooCommerce okazało się dobrym rozwiązaniem. I nie tak drogim, jak początkowo się bałam – sporo wtyczek jest zarówno bezpłatnych, jak i płatnych – więc wybór należy do Ciebie.

Świat czeka na Ciebie – do dzieła!

EDIT:

To trochę dziwne edytować post, który jeszcze się nie ukazał, ale chcę przekazać Ci jak najbardziej pomocne informacje. A przyznać muszę, że akcja płynie wartko, jak w dobrym filmie 😉

Otóż niestety wtyczka od Dotpay okazała się być niekompatybilna z Optimize Press – i jego edytor nie działa poprawnie. Ponieważ z OP zrezygnować nie chcę – szukam innego rozwiązania. Pierwszym pomysłem było przetestowanie płatnej dotpayowej wtyczki od WP desk – lecz niestety fakty są takie, że ani support nie jest w stanie sprawdzić kompatybilności, ani nie może mi dać czasowego dostępu do ich pluginu. Wymyśliłam zatem, że kupię – i oddam jeśli nie zadziała.  W ferworze walki jednak, ten pomysł również został odrzucony – przy zwrocie dostałabym kupon do wykorzystania zamiast pieniędzy, co mnie w ogóle nie satysfakcjonuje.

Jak widzicie nie jest łatwo – ale ja się z zasady nie poddaję 😉 Wiem już (sprawdziłam!), że wtyczka Payu JEST kompatybilna. Tak samo kompatybilna jest wtyczka tpay (transferuj). Jeśli na dodatek wygenerują mi raporty, jakich chce księgowa – zostaję  klientką kogoś z powyższych.

Co prawda w przypadku Payu muszę zapłacić 199zł za aktywację – ale przynajmniej mam już pewność, że nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto – bo wszystko DZIAŁA. A tak mogłabym zostać z kuponem i wtyczką wciąż niedziałającą…

c.d.n.

😉

EDIT2:

Odebrałam trochę pytań na priv, dlatego spieszę dopełnić ten wpis.

Usystematyzuję teraz, co powinnaś po kolei zrobić, gdy zdecydujesz się stawiać sklep na WordPress.

To bardzo podstawowa, ale możliwe, że całkowicie wystarczająca konfiguracja.

Zatem:

  1. Kupujesz domenę i serwer
  2. Wgrywasz na serwer pliki WordPress, który pobierasz sobie w najnowszej wersji ze strony wordpress.org (wiem, przydałaby się oddzielna instrukcja, ale ten wpis i tak jest za długi – innym razem)
  3. Idziesz do działu wtyczek, wybierasz Dodaj nową, wpisujesz „WooCommerce”. Wyświetli Ci się wiele wtyczek, wybierasz właśnie tę. Klikasz instaluj, a następnie: Włącz. Hura! Właśnie zainstalowałaś sklep na wordpress 😉
  4. Teraz idź do działu strona, i dodaj nową. Nazwijmy ją Strona główna. Wgraj tam jakiś zgrabny banerek za pomocą „Dodaj medium”. Po prawej stronie zapisz stronę klikając Zaktualizuj. Uwaga: w wordpress 5.0 może to wyglądać jakoś inaczej, natomiast idea pozostaje ta sama.
  5. Następnie wybierasz Ustawienia–> Czytanie. Tam decydujesz, że strona główna wyświetla statyczną stronę – i wybierasz tę powyżej stworzoną.
  6. Wgrywasz sobie motyw – np. darmowy Storefront – polecany do woocommerce. Robisz to w Wygląd–>motywy–>dodaj nowy->Storefront
  7. Idziesz do Wygląd–>Personalizacja –> woocommerce –>wiadomości. Tam ustawiasz sobie, że sklep działa obecnie w wersji demonstracyjnej. Dzięki temu, jeśli trafi się jakiś zabłąkany klient, zorientuje się, że jeszcze musi zaczekać.
  8. Kliknij na Produkty i wybierz zakładkę „Kategorie”. Wpisz takie kategorie, jakie chciałabyś mieć w swoim sklepie.
  9. Idź do Produkty i wprowadź ze dwa – trzy, na początek. Wgraj obrazek, wpisz cenę, zaznacz jeśli produkt jest do pobierania i/lub wirtualny. Jeśli jest do pobierania, najlepiej od razu go wgraj – da się to zrobić w głównej zakładce. Nie zapomnij przyporządkować produktu do kategorii.
  10. Następnie udaj się do zakładki Woocommerce i wybierz Ustawienia. Tam:

– W Ustawieniach sklepu uzupełnij pola adresowe,

– w zakładce Produkty wybierz stronę sklepu – tę samą co powyżej Stronę główną. Zaznacz „Włącz przyciski dodawania do koszyka w technologii AJAX na stronach archiwów”

– następnie ustal stawki podatkowe – jeśli sprzedajesz klientom detalicznym zaznacz w Opcjach podatku, że będziesz wyświetlać ceny z podatkiem,

– w standardowych stawkach dodaj odpowiednią stawkę podatku VAT – ta najbardziej popularna to 23%,

– przejdź do Wysyłki. Dodaj strefę Polska, a potem edytuj to pole. Będziesz mogła dodać różne opcje wysyłki (wpisując z ręki np. list polecony, paczkomat, kurier ). Uwaga – tutaj wpisz stawkę netto – sklep sam doliczy VAT, by klient widział kwotę brutto,

– skonfiguruj płatności. Jeśli wybierasz przelew bankowy, koniecznie uzupełnij numer konta.

– możesz też dodać jakiś integrator płatności – Dotpay, tpay, payu – zrobisz to wgrywając odpowiednią wtyczkę, podpisując umowę, a następnie wpisując dane identyfikacyjne.

11. Zanim uruchomisz sklep, musisz postarać się o zarejestrowanie certyfikatu SSL. Wymagają tego również integratory płatności. Polecam darmowy Let’s encrypt

12. Stwórz strony Polityka prywatności oraz Regulamin – analogicznie jak w punkcie 4.

13. Idź do zakładki Wygląd i wybierz Menu. Każdy motyw inaczej rozwiązuje kwestię ich ilości i rozmieszczenia. W motywie Storefront są dostępne trzy menu, w tym jedno dla urządzeń mobilnych. W menu głównym „włóż” do niego pozycje: Strona główna, kategorie, Moje konto. Zrobisz to, przenosząc je myszką z lewej strony na prawą. Następnie zapisz menu.

W drugim menu (wyświetla się na górze strony, po prawej) włóż politykę prywatności i regulamin.

Do menu dla urządzeń mobilnych najlepiej włóż wszystko czyli: Stronę główną, kategorie, moje konto, politykę prywatności oraz regulamin.

Jeśli zmienisz zdanie – w każdej chwili możesz coś dodać lub usunąć. Nie zapomnij zapisać każdego menu.

14. Idź do Wygląd–>Widgety. Tam, z bocznego panelu usuń wszystko co niepotrzebne. Ja usunęłam dosłownie wszystko.

15. Obejrzyj swoje dzieło – następnie złóż zamówienie próbne i przetestuj jak działa sklep z punktu widzenia klienta. Trick: możesz wrócić do edycji swojej Strony głównej i usunąć jej nazwę – zostawiając puste pole. Dzięki temu na stronie głównej sklepu nie będzie irytującego napisu Strona główna. Co jeszcze? Dodaj więcej produktów, przemyśl sposoby wysyłki, usuń informację, że sklep działa w wersji demo – i zarabiaj!

To najbardziej podstawowa konfiguracja – możesz zadbać odpowiednimi wtyczkami o znacznie więcej funkcjonalności.

Nie zapomnij sprawić sobie przyjemności. Zasłużyłaś na nagrodę!