jak wybrać towarzysza

Ludzie osiągają sukces na wiele sposobów. Możesz znaleźć spełnione osoby wśród tych, które szły powoli w wybranym kierunku, a także wśród tych które „cisnęły” mocno  – i siebie i innych. Znajdziesz spełnionych ludzi wśród tych, którzy szli w pojedynkę, a także tych, którzy woleli wędrować w grupie. Są osoby, które przetarły nowe szlaki – są i takie, które poszły korzystając z czyjejś wydeptanej już ścieżki, może nawet z instrukcją.

Jest jedna rzecz, która moim zdaniem ich łączy: wszyscy wędrowali po sukces w zgodzie z samymi sobą. W przekonaniu, że to co robią jest właściwe – zarówno dla nich samych, jak i samo w sobie.

Bez tego ciężko dojść daleko.

Dlaczego o tym piszę?

Otóż robiłam ostatnio porządki w książkach – to dość bolesne, ale na mojej półce zrobiło się już tak ciasno, że należało przejść ten proces. Z niektórymi książkami było mi się łatwo rozstać,  z innymi trudniej – ale i tak decyzja zapadała.

Była tam też jedna książka, napisana przez zdecydowanie uznanego twórcę, będąca nieustająco wychwalanym bestsellerem, co do której decyzja była tak łatwa jak… wyrzucenie pękniętego kubka 😉 Nie żartuję. To książka skądinąd genialnego Garyego Vaynerchuk o tytule „#zapytajgaryego”

 

Sukces Garyego nie podlega wątpliwości. Jest innowatorem, wyznacza nowe trendy. Ale Gary jako człowiek z jego „napieraj, ciśnij!” jest dla mnie totalnie nie do zaakceptowania. A choć książkę przeczytałam kiedyś w całości, jedynie mnie rozdrażniła.

Ktoś powie: jak śmiem krytykować genialnego Garyego? Nie w tym rzecz.

Rzecz jest w tym, że Gary Vaynerchuk nie jest dla mnie odpowiednim nauczycielem – ani życia ani biznesu. Lepiej więc, by jego książka trafiła do kogoś, kto podziela jego filozofię, zamiast irytować mnie na mojej półce.

I teraz pytanie – na ilu ludzi sukcesu patrzysz, tylko dlatego, że osiągnęli sukces? A nie dlatego, że podzielasz wspólne z nimi wartości?

Gorąco zachęcam Cię do takiej rewizji. Co z tego, że kogoś nawet podziwiasz, może pragniesz sukcesu takiego jak ta osoba, skoro  w głębi duszy NIE CHCIAŁABYŚ jednak żyć życiem jakie prowadzi?

A skoro tak Wam daleko do siebie – lepiej poszukaj innego nauczyciela.

Dam Ci przykład, by łatwiej zobrazować co mam na myśli.

Czy choćby ja – 10 – 15 lat temu, mogłabym uczyć się od niezależnej singielki, która robiła karierę? Nie, miałam małe dzieci, inne wartości, musiałam iść własną drogą i szukać nauczycieli z podobnymi wartościami.

Czy teraz jestem odpowiednim wzorem dla kogokolwiek, kto pragnie „cisnąć i napierać”? Ależ skąd. Wszystkie moje wybory były kompromisami. I fakt, że po drodze zbudowałam firmę produkującą gry, po 8 latach sprzedałam ją, kupiłam trzy nieruchomości na wynajem, a potem oddałam je w zarządzanie – nie było efektem „ciśnięcia”, a rezultatem pracy około 6h dziennie. By dać dzieciom takie dzieciństwo, jakie chciałam.

 

Dlatego zanim znajdziesz swoje autorytety – dobrze im się przyjrzyj. Każdy człowiek płaci swoimi decyzjami jakąś cenę. Wzorując się na kimś totalnie różnym od Ciebie – ryzykujesz, że Twoja cena będzie zbyt wysoka.