Nie wiem jak mam Ci o tym napisać, by Cię nie urazić.

Napiszę mimo wszystko wprost: przestań się wiecznie przygotowywać do życia Dziewczynko. Porzuć syndrom uczennicy.

Lubisz wiedzieć wszystko na pewno – by nie pobłądzić i nie wskazać złej drogi innym. Chcesz być dobrze przygotowana, by nic Cię nie zaskoczyło. Zaniżasz swoją wartość i możliwości – w myśl zasady, że lepiej zostać przyjemnie zaskoczonym, niż się rozczarować.
No świetnie.
Ale do czego to prowadzi?

Widzisz, właśnie zirytował mnie pewien fakt. Trafiłam na pewien ranking uczących się marketerów – opublikowany na zamkniętej stronie, więc nie mogę go podlinkować. Wśród pierwszych 50 osób znalazłam zaledwie 6 kobiet. No ok powiesz – nasz wolny wybór, prawda?

Ale to nie wszystko. Obejrzałam dokonania kilku losowo wybranych mężczyzn z tej grupy. Działają. Znajduję ich w google. Korzystają z pozyskiwanej wiedzy.

Szukam pierwszej kobiety – i nic – nie znajduję. Szukam kolejnej – wchodzę na jej stronę. Nie działa! Odpuściła. Ale jak to?…

Skoro akurat w tamtym rankingu znalazła się tak wysoko, musiała przyswoić naprawdę znaczną ilość wiedzy. To mocna wiedza, uwierz na słowo. W moim odczuciu trudna. Ale ona podjęła wysiłek. Regularnie była za niego wynagradzana punktami (za każde obejrzane video) i dzięki temu pięła się w rankingu. Nie wierzę, że oglądała tyle godzin bez zrozumienia. Musiała przyswoić naprawdę zaawansowane materiały. Ale wierzę w inny błąd…

Zbyt długie zwlekanie, paradoksalnie odbiera pewność siebie – mimo powiększającej się wiedzy.

A on zwlekała. Za długo zwlekała. Uczyła się na sucho, zamiast wdrażać. Gdy w końcu próbowała zacząć, przytłoczyły ją już rzeczy podstawowe, bo nawet one do łatwych nie należą. A ona, miała już teoretycznie wiedzę o tych skomplikowanych i zaawansowanych technikach. Wiedziała, że będzie jeszcze trudniej. Że nauka nigdy się nie skończy. Że korzystanie z zaawansowanych narzędzi niesie kolejne koszty. Jak je udźwignąć? Lub jak je zignorować, skoro już wiemy, że istnieją – tak skuteczne?

To taki szczególny przykład – ale wiele z nas – kobiet – robi podobnie non stop w wielu dziedzinach życia. Idziemy na bardzo trudne studia podyplomowe – a potem nie starcza odwagi by je wykorzystać (bo przecież brak praktyki, więc jak zacząć?) Odwalamy robotę za siebie i kolegę w pracy – ale nie zgłosimy się jako chętne do awansu, bo przecież obciążyłaby nas odpowiedzialność, a my nie wiemy wszystkiego na pewno. Mamy ochotę zająć się jakąkolwiek nową dziedziną – widzimy wokół doskonałych i zaawansowanych ekspertów. Jakim cudem miałybyśmy im dorównać?

Powiecie, że mężczyźni robią to samo. Pewnie, niektórzy robią. Ale ja większy problem widzę u kobiet. Bo znam wiele mądrych, wykształconych, wspaniałych kobiet, które nie w wierzą siebie.

Tyle, że  wiesz co? To nie jest ich wina. Ani nie Twoja. Kultura, biologia, środowisko – to wszystko kształtuje kobiety. Nie żyjemy w próżni. Natomiast gdybym uważała, że nic nie można z tym zrobić, nie byłoby SilnejOdSrodka 🙂 A można inaczej.

Dowiedziałaś się czegoś? Wspaniale. Pomyśl jak to wykorzystać. Zrób coś – cokolwiek – i oceń efekty. Popraw. Działaj. Popraw. Działaj. Pochwal się jaka jesteś zdolna, że ruszyłaś z miejsca.Nie czekaj dłużej.

Nigdy nie będziesz wiedziała wszystkiego na pewno – i nie musisz.

Bo jesteś pełnią już teraz. Jesteś wystarczająca.

To jak?
Na co czekasz już od pewnego czasu? Co lub kogo chciałabyś zaprosić do swojego życia? Co zyskasz gdy to zrobisz? I wreszcie: co stracisz, jeśli nie?

Nie stój dłużej i wyzwól się z syndromu uczennicy.

Umiesz dość by ruszyć – a reszty będziesz się uczyć po drodze. Choć nieraz upadniesz – to i tak bezpieczniejsze, bo non stop będziesz blisko faktów i rzeczywistości. Nie odlecisz gdzieś w chmury tylko po to, by potem rozbić się spadając z wysoka. Jesteś na ziemi – i idziesz, krok po kroku.
Dlatego wyjdź z domu. Dość obserwacji. Ułóż swój plan działania – sama, lub z kimś. I działaj.

Gdybyś chciała ułożyć go ze mną – zapraszam na coaching.