jak się nie bać

 

Jak pozbyć się lęku?

Minęło już ładnych kilka dni odkąd towarzyszy mi Hawkins i jego techniki uwalniania. Muszę dodać, że nie były to najłatwiejsze dni, z takich czysto obiektywnych przyczyn, nie związanych z wyzwaniem.

Codziennie rano praktykuję jednak wspomnianą w artykule wdzięczność i wysyłanie miłości (choć nie robię tego aż przez 15 minut – ups), a wieczorem zapisuję co dobrego się zdarzyło.

No i co się dzieje?

Zapisywanie  dobrych rzeczy idzie mi coraz łatwiej – po prostu bardziej dostrzegam to co dobre i wartościowe w moim życiu.

Łapię się na małych zmianach – choć nie wiem czy mają znaczenie: nagle parkuję w innym miejscu niż przez ostatnie 10 lat, maszeruję do kasy automatycznej z zakupami nie zastanawiając się czy nie mam w koszyku czegoś, co przysporzy mi kłopotu, puszczam dziecko na zabawę do uliczki obok – ufając, że jest mądre i pójdzie po chodniku. Nie prowadząc 8latki za rączkę. Do tego „szukam” ludzi. Potrzebuję ich bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Nawet przy zakupach w Lidlu spędzam nieco czasu z nieznajomym panem dyskutując o szparagach.

To nie w moim stylu. Ja zwykle tak nie robię.

Do tego mam ogromną wręcz potrzebę zdobycia dodatkowych kompetencji, które pomogą mi pracować w ramach SilnejOdSrodka. Mam już 2 typy – jeden niestety z przyczyn niezależnych musi zaczekać, drugi będę weryfikować w przyszłym tygodniu. I dalej jestem otwarta na Nowe, bo nie wiem, czy weryfikacja przebiegnie pozytywnie.

techniki uwalniania

Kluczowe w zmianach i technikach uwalniania jest moim zdaniem pozbywanie się lęku. Zawsze (?) gdy bardzo czegoś chcemy – zaczyna towarzyszyć nam lęk – że tego nie dostaniemy! A im większy ten lęk jest – tym bardziej hamuje nasz potencjał i zwiększa ryzyko, że faktycznie nie zrealizujemy pragnień.

Bo tej chęci, temu pożądaniu – towarzyszy nasz brak. Brak czegoś.

Jak pozbyć się lęku? Praktykując właśnie techniki uwalniania.

Jak? Ano tak:

  • Skoncentruj się,
  • Poczuj w sobie emocję (np. lęk, że się nie uda)
  • Pozwól jej urosnąć. I jeszcze trochę. I znów.
  • Odpowiedz na pytanie: czy jesteś gotowa pozbyć się jej? Wypuścić ją?
  • Ale czy to zrobisz? Odpowiedz
  • Kiedy? Odpowiedz.

Optymalna odpowiedź to „teraz” – pod warunkiem, że jest prawdziwa

  • Następnie wyobraź sobie drzwi – np. drzwi w twoim ciele – przez które wylatuje ta emocja. Powtarzaj kilkukrotnie. A gdy emocja wróci za jakiś czas – znów. To łatwe!

jak pozbyć się lęku

Właśnie w ten sposób spędziłam w dużej mierze 2 dni warsztatów – i dla mnie było to zbyt wiele tego „trwania z zamkniętymi oczami i wczuwania się”, choć chyba byłam wyjątkiem. Większość ludzi byli to weterani, który przyjeżdżali tam cyklicznie. Np. ósmy raz.  Dlatego widać doskonale jak indywidualna jest to sprawa.

Strach to uczucie leżące bardzo nisko na skali stworzonej przez Hawkinsa. Niżej są tylko żal, apatia, wina i najniżej: wstyd. Nie da się z uczuciem strachu w żołądku wydobywać pełni naszego potencjału – dlatego jak najbardziej należy się go pozbywać!

Weźmy teraz pod uwagę jedną rzecz: jesteśmy tutaj nie tylko dla samych siebie, ale by służyć innym ludziom. To nas rozwija.

Jak jednak to robić, jeśli tylu rzeczy boimy się?

Strach ma różne oblicza. Jest bodźcem do reakcji, albo wywołuje poczucie bezsilności. Tak czy inaczej, świat widziany przez jego pryzmat nie jest szczególnie dobrym miejscem – dla osoby, która się boi.

Czego się boimy? Chorób, braku pieniędzy, innych ludzi, utraty miłości i wreszcie: śmierci.

I zauważ, że niejednokrotnie najbardziej boimy się negatywnych emocji towarzyszącym jakimś zdarzeniom – bardziej niż samych zdarzeń!

Przykład: jak wspomniałam poprzednio, wsiadłam ze zmęczenia do złego pociągu. Wysiadłam na czas, ale uruchomiło to w mojej głowie kaskadę myśli „co by było gdyby”. I choć wniosek brzmiał, że nic złego by mi się nie stało i ostatecznie trafiłabym do domu, myśl o tym jak fatalnie czułabym się z tym faktem, była nieznośna.

Nie sposób rozmawiać o strachu przez pryzmat Hawkinsa, nie wspominając w ogóle o Bogu. Przypominam, Bogu nie religijnym – a rozumianym jako miłość, energia od której pochodzimy, pole atraktorowe. Poddanie się takiemu Bogu zdejmuje z nas odpowiedzialność i paradoksalnie łatwiej nam iść i również działać – bez lęku. „Nie moja wola, lecz Twoja” – znasz to skądś?

Jak to wszystko zastosować do naszego życia? Bardzo łatwo.

– jeśli jesteś religijna – moim zdaniem wystarczy przypomnieć sobie, że na świecie jest wiele religii, a szansa, że akurat nasza lokalna, dokładnie w tej formie jaką wyznajesz, jest jedyną prawdziwą jest… naiwnością? Warto za to robić swoje, być dobrym człowiekiem, praktykować obrządki, jeśli tego potrzebujesz – ale zachować otwarty umysł i serce. Poddawać się woli siły wyższej, pozbywać lęku w jakikolwiek sposób potrafisz– i stawać się lepszą wersją samej siebie,

– jeśli jesteś całkowitą ateistką – tu również rozsądek będzie Twoim przyjacielem. Choć nie wierzysz w Boga, nie możesz wiedzieć na pewno, co dzieje się po śmierci. Owszem, wierzysz, że następuje koniec, stop klatka – czarna dziura. Ale tego nie wiesz. I nie potrafisz udowodnić. Skoro nie potrafisz udowodnić – może warto dopuścić inną możliwość, skoro ma Ci to pomóc żyć lepszym życiem tu i teraz?  Jeśli masz potrzebę pozbyć się strachu – spróbuj co zadziała u Ciebie. A jeśli jesteś tak super hiper i zawsze do przodu i samodzielna, to może trafiłaś tu przez pomyłkę, a wcale tego nie potrzebujesz? Bywa. Niech dalej Ci się wiedzie.

– Jeśli wierzysz w istnienie siły, którą można nazywać Bogiem – lub Naturą, która jest częścią wszechświata, to zapewne masz w sobie sporo otwartości. I zawsze dopuszczasz, że możesz się mylić. Pewnie nie powinnaś mieć większego problemu by poddać swoje lęki sile wyższej – ale jednocześnie działać tu i teraz, by sprawy układały się po Twojej myśli.

 

Serdecznie Wam i sobie życzę, by tego strachu było w naszym życiu jak najmniej. Choć bywa go ogrom.

Kolejne wieści z eksperymentu Hawkins wkrótce. Na razie niczego nie przesądzam.