motywacja

Gdy pytasz jak się motywować, może oznaczać to tylko jedno:

chcesz efektu, ale nie masz ochoty na pracę, która się z nim wiąże. Czy tak?

Przepraszam, że tak między oczy i prosto z mostu, ale taka właśnie jest moja interpretacja. A po tylu latach życia na tym ziemskim padole już trochę znudziły mi się subtelności i to jest właśnie efekt. Wczujmy się zatem, na czym polega problem.

Dajmy na to, siedzisz sobie wygodnie w fotelu na dole wieży i sączysz napoje. Jedyna dostępna toaleta/łazienka jest na szczycie, tak powiedzmy 4 piętra w górę. Na początku Twoja motywacja jest niewielka. Może i umyłabyś chętnie dłonie, ale w sumie, to Ci nie zależy, zwłaszcza że przecież paluchów do napojów wsadzać nie musisz. Czas jednak mija i pojawiają się bardziej wymagające potrzeby. Ups! Sprawiają one, że stopniowo zmieniasz zdanie i wspięcie się cztery piętra w górę zaczyna być warte wysiłku.

Wspinasz się więc. Wiesz, że warto! Dotarłaś. I…. właśnie o to chodziło! Pełna satysfakcja. Nie urodziłaś się wczoraj, więc uczucie zadowolenia i ulgi doskonale znasz – poznałaś także silną motywację by podjąć wysiłek.

czynniki motywujące

Teraz wystarczy przełożyć to doświadczenie na inne dziedziny życia – łatwizna! Wyzwania, oczekujcie mnie, przybywam!

Właśnie poznałaś pierwszy sposób na motywację, czyli: fizjologię

No tak by było w idealnym świecie, ale uwaga, cóż, Houston, masz jednak problem! Bo czy umiesz zrobić tak, żeby tak samo chciało Ci się na przykład ćwiczyć jak, yyy… sikać?

No ja przynajmniej nie umiem, bo jakbym umiała, to bym miała piękny kaloryfer w okolicach brzucha, a nie budyń. Taka przykrość.

Dlatego właśnie mogą upaść również Twoje kolejne próby, które zechciałabyś podjąć. Chcesz skończyć studia? No doskonale, poświęć tylko jakieś tysiąc dni na naukę, jeśli to tryb dzienny, nie licząc rzecz jasna przygotowań do egzaminów i pisania pracy magisterskiej – i już, gotowe. Że jak, jednak się zastanowisz?

To może pomyśl jeszcze, jak tam u Ciebie ze znajomością języków obcych. Jaki to język tak Ci się zawsze podobał? No daj Boże, nie chiński! Ale jakikolwiek język by to nie był, to jednak ekhm… zgłębienie go wygeneruje pewne trudności, które w sposób pewny i nieprzypadkowy zastąpią cudowne rozrywki, którym obecnie się oddajesz. Kicha.

Czy zatem dla osób z hm… „problemami”, naprawdę nie ma szansy, by podjąć skuteczne i trwałe działanie? Ależ są kolejne sposoby! Hura!
Co zatem zagwarantuje Ci mega motywację i wytrwałość?

Drugi sposób na motywację to: strach!

Nienawidzimy strachu. Nic dziwnego, ostatecznie komu sprawia przyjemność ściśnięty żołądek, czy ucisk w gardle? A tak działa ta nieuchwytna kreatura. Próbujemy ją natychmiast zneutralizować, w każdy możliwy sposób. Zatem serdecznie Ci polecam: gdy tylko możesz, wykorzystaj tego nieproszonego gościa!

Robi się to tak:
Przykład 1:
Marzysz o rzuceniu palenia, ale tak jakoś – nie wychodzi.
Idziesz do lekarza, robisz badania, dowiadujesz się smutnej prawdy i już wiesz: jak nie rzucisz fajek/czerwonego mięsa/ lodów waniliowych/wina (skreślić dowolne), wówczas przydarzą Ci się naprawdę straszne rzeczy. O ile tylko wierzysz panu doktorowi no i rzecz jasna lubisz ciut swoje życie, Twoja motywacja do rzucenia powyższych, rośnie w cudowny sposób! Twoja elastyczność pozwala Ci znaleźć zdrowe zamienniki, kreatywność nadaje im atrakcyjną dla Ciebie formę, a siła woli wspaniale wymienia nawyki na nowe. No patrz, a wcześniej się nie dało!

Oczywiście, istnieje też opcja, że nie lubisz tak naprawdę swojego życia. Być może wyczekujesz nawet z niecierpliwością kolejnego wcielenia, gdyż to jest jakieś takie słabe i nie pasuje Ci. Przepraszam, ale wówczas ten sposób nie zadziała.

czynniki motywacji

Przykład 2:
Marzysz o zmianie roboty, ale boisz się wpaść z deszczu pod rynnę, więc nic nie robisz.
Ale gdy dowiadujesz się, że za kilka miesięcy zmieni się właściciel, a w każdej poprzedniej firmie pierwsze co robił, to likwidował Twój dział – nagle nabierasz odwagi! Twoje CV uaktualnia się bez szczególnego wysiłku, rozmowna też się zrobiłaś i radośnie odwiedzasz kolejne działy personalne. Poprzedni lęk zniknął, a nowy dodał Ci odwagi. Takie cuda!

No ale potem napotykasz na schody. Oto kupiłaś kurs online, który czarno na białym uczy zarabiania w internecie. Wolisz jednak oglądać seriale niż zapoznać się z materiałami, o wdrażaniu nie wspomnę. Zakładając, że nie masz finansowego noża na gardle, kursu nie kupiłaś na kredyt i generalnie prowadzisz dość zwyczajne życie – bez motywacji nic się nie wydarzy. Cóż zatem robić? Mam złą wiadomość. Strach w tym przypadku nie pomoże…
Jeśli jednak naprawdę Ci zależy, możesz wykorzystać sposób numer trzy.

Sposób numer trzy to …wstyd

Stosuj w wyjątkowych wypadkach. Każdy z nas dysponuje określonym kapitałem społecznym. W wyniku Twoich działań, ten kapitał rośnie – lub spada. Dlatego gdy rozpowiesz wszystkim znajomym, że już za miesiąc w wyniku zakupionego kursu, zaczniesz zarabiać 10tys miesięcznie (a jeszcze się z nim nawet nie zapoznałaś), nie będzie to zbyt rozważne. Ale gdy oznajmisz im, że już za miesiąc będziesz znać całą teorię z kursu i chętnie im ją streścisz – to całkowicie zmienia postać rzeczy! Masz pełny wpływ na fakt czy wywiążesz się z danej obietnicy i dużą motywację! Chyba nie chcesz stracić wiarygodności? Wstyd przed przyznaniem się do porażki zwiększy Twoją szansę na sukces! Oczywiście po obejrzeniu kursu, możesz złożyć kolejną obietnicę – nigdy nie obiecuj jednak czegoś, na co nie masz wpływu, a jedynie wykonanie konkretnego kroku.

jak motywowac przez wstyd

Sposób czwarty: nagroda

Doskonale wiesz jakie nagrody czekają na naprawdę wytrwałych: dyplom, satysfakcja, biegłość w kompetencjach, często pieniądze. I co z tego?
Opowiem Ci historię. Przeprowadzono kiedyś eksperyment. Kilkuletnie dzieci pozostawiono ze słodyczami. Mogły zjeść je od razu, lub zaczekać na powrót badacza i powiększyć swoją porcję. Rzecz jasna dzieci zachowały się różnie: niektóre zjadły słodkości od razu, inne poczekały na nagrodę. Nie byłoby w tym nic szczególnie ciekawego, gdyby po latach nie powrócono do badania. Porównano postawę dziecka względem słodyczy oraz jego przyszły sukces życiowy. Co się okazało? Osoby, które już w dzieciństwie umiały odroczyć oczekiwaną nagrodę, miały w efekcie lepszą sytuację życiową! Wykazano ewidentną zależność!
Jeśli zatem marzysz o dużych rzeczach, a słabo u Ciebie z silną wolą – pracuj nad nią! Świadomość to podstawa sukcesu.

Jeśli Twoja główna, migocząca na horyzoncie nagroda jest za daleko by mogła Cię zmotywować, wyznaczaj nagrody pośrednie. One pomogą Ci dotrzeć do celu.

A jeśli mimo tych wszystkich sposobów, ciągle masz problem by się zmotywować… to może naprawdę nie jesteś z jakiegoś powodu gotowa? A może nieświadomie uznałaś, że efekt, którym jesteś zainteresowana, wymaga niewspółmiernie dużego wysiłku?
Tak jest ze mną i moim budyniem. Zresztą, z kaloryferem na brzuchu, to by już był ktoś inny 😉